Święty Florian we "Florianie"

Dzień swego patrona, św. Floriana, czcili wszyscy strażacy. Wybraliśmy się do straży, która w swej nazwie ma to imię: Portowa Straż Pożarna „Florian” sp. z o.o. Były to wspólne uroczystości z Morską Strażą Pożarniczo-Ratowniczą, też spółką pracowniczą i też strzegącą gdańskiego portu. Kiedyś była to zawodowa zakładowa straż pożarna. Ale na fali przemian wszystko się pozmieniało i strażacy portowi podzielili się sprywatyzowali i... stracili na tym. Dalej gaszą i ratują, ale już prywatnie. Świętują natomiast jak każe tradycja: defilada, odznaczenia, msza w kościele portowym o.o. franciszkanów. Potem poczęstunek dla strażaków, emerytów, gości i mieszkańców Nowego Portu: grochówka, kiełbaski i piwo; pokazy sprawnościowe, zwiedzanie statków pożarniczych i rejs nimi po kanale portowym. Odważne mieszkanki Gdańska mogły osobiście sprawdzić, że zjazd z ratownikiem „Florian” ze szczytu ponad trzydziestometrowej drabiny to nie tylko strach, ale i przyjemność.

Stanisław Mazurkiewicz, przewodniczący Sekcji Terenowej Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Morskiej Portu Gdańsk w MSPR, współorganizator Dnia Strażaka: Założyliśmy, że nie będziemy bawić się ani w politykę, ani w zarządzanie Spółką. Prowadzimy akcje socjalne. Udają nam się imprezy rekreacyjne. Razem z szefostwem walczymy o przynależne nam prawa. Idzie to jak po grudzie. Ale jeśli nic nie wskóramy, to po wejściu w życie nowej Konstytucji skorzystamy z dobrodziejstwa skargi konstytucyjnej, którą ona przewiduje i zaskarżymy krzywdzące nas ustawy, bo godzą one w równość wszystkich obywateli.

Święty Florian we ''Florianie'' Święty Florian we ''Florianie'' Święty Florian we ''Florianie'' Święty Florian we ''Florianie'' Święty Florian we ''Florianie''